parallax background

Ten koszmar przeżywa podczas Świąt wielu samotnych rodziców i rodzin patchworkowych

Tu i teraz jest fajnie, czyli dlaczego tylko krowa nie zmienia zdania
21 grudnia 2017
czerwone gozdziki
11 sposobów, żeby (jeszcze) fajniej zakończyć ten rok (dzień/tydzień/miesiąc)
28 grudnia 2017
Wyobraź sobie, że w Twoim idealnie posprzątanym domu na stole stoi wazon świeżych kwiatów. Na samym brzegu stołu, nieostrożny mógłby przypadkiem go strącić. W lodówce na samym wierzchu leżą różne "zakazane" produkty, masz je nie zważając na alergeny, ilość cukru czy zawartość wszelakich "E". Jeśli coś gotujesz to na pierwszym palniku, nawet w wielkim garze. Ale nie gotujesz na te Święta za dużo, bo przecież nawet nie lubisz tych wigilijnych i post wigilijnych potraw. Makaron z pesto i parmezanem zrobi robotę. Nie, żebyś musiała się gdziekolwiek spieszyć i oszczędzać czas na jedzeniu...

Niespiesznie wieszasz pranie, bo właśnie wyzerowałaś kosz. Jesteś w stanie przeczytać całą książkę w pół dnia, albo i mniej. Zaległe seriale obejrzysz, pewnie ze dwa sezony na raz, albo trzy. Patrząc przez okno nie będziesz wypatrywać pierwszej gwiazdki czy śniegu, a wpatrywać się w swoje odbicie - takie czyste masz w te Święta szyby, zero odciśniętych dłoni, nosów, języków.

Noc przed Wigilią nie będziesz, w pocie czoła, co by nikogo nie wybudzić szelestem kolorowego papieru i rwanej taśmy, pakować prezentów. Co najwyżej rano lub wieczorem następnego dnia wymienisz prezenty ze swoim nowym nie_mężem, bez zbędnych ceremoniałów i udawania, że to Gwiazdor. Po prostu żeby sprawić sobie wzajemnie radość. Albo dacie sobie prezenty wcześniej lub później, nie ważne. To tylko kartka w kalendarzu.

W Wigilię nie będzie dzikiego szału prasowania i marudzenia, że rajstopki uciskają. Nie będzie rytualnego pakowania pluszaków w Twoją kopertówkę, bo "no przecież jeszcze Ci się zmieści, mamo!", bo przecież u Babci pluszaki to nie te same. Nie będzie powrotów z naręczem prezentów, głównie produkcji chińskiej, ale "marzył/a o takmim, czyż nie? na własne uszy słyszałam, że marzył/a!". W ogóle z prezentami luz, przecież dzieci/dziecko dostaną prezenty w innym domu, od innego Gwiazdora. Jeśli chcesz, kupujesz coś symbolicznego i dopiero po Świętach ściemniasz, że Dziadek Mróz zostawił. Nie spinasz się jednak, bo w tym roku to nie Twoja odpowiedzialność. Pewnie pojedziesz lub w spółce ze swoim partnerem pojedziecie do rodziców lub teściów, na chwilę, w odwiedziny, podzielić się opłatkiem lub w ogóle odbębnicie wizytę przez Skype, a potem wrócicie do siebie. Może wyskoczycie późnym wieczorem z bezdzietnymi na nocny spacer albo zaprosicie ich do siebie na lampkę wina. A może zatopicie się w bezkresnej kołdrze, której tym razem nie trzeba dzielić z żadnym nieletnim nocnym przybyszem, może będziecie oglądać filmy, słuchać muzyki...

Jest jeszcze ta czynność na "s". Bezdzietne pary mogą to robić kiedy chcą i jak długo chcą. Kiedy więc tylko ostatnia pozostała w naszym domu latorośl opuściła jego próg celem udania się na Święta do "tej innej rodziny", postanowiliśmy, że musimy, już teraz, właśnie w tym momencie... SPAĆ!

***

Nie powiem, żeby w ogóle mi nie było smutno, albo mnie w ogólnie nie dźgnęło w serce. To jednak Święta i ten czas ma sens tylko wtedy, kiedy ma sens robić szopkę i wariata z siebie ("Naprawdę Gwiazdor tu był, wcale nie podłożyłam tych prezentów pod choinkę gdy byłeś w toalecie, co to to nie!"). Z drugiej jednak strony to tylko data, a świętować można zawsze. Bezdzietne Święta dla rodzin zrekonstruowanych lub samotnych rodziców, którzy "nie mają" dzieci na Święta w tym roku, to oprócz tego lekcja zdrowego egoizmu. To ten czas, gdy zamiast wypruwać z siebie flaki dla innych, możemy być dla siebie, niezależnie czy w parze czy solo. Możemy zrobić prezent samym sobie, delektować się ciszą i nie zastanawiać się przez ten jeden, dwa lub kilka dni czy za zamkniętymi drzwiami dziecięcego pokoju nie ma aby czasem w tej chwili ofiar śmiertelnych czy otwartych złamań. Wreszcie, choć życie i świat nie są sprawiedliwe, to niech sobie poudają, niech ta druga strona barykady też ma szansę doświadczyć odcisków dłoni na szybach i adrenaliny wieczornego pakowania prezentów, niech też handluje z cisnącymi rajstopami i spiera plamy z barszczu na dziecięcym swetrze. I niezależnie od konfliktów lub ich braku, niech druga strona barykady też raz na dwa lata doświadcza radości wynikającej z tupotu małych stóp i oczekiwania na pierwszą gwiazdkę. W końcu są Święta, no nie?

***

To nasze ostatnie Święta bez dzieci, tylko we dwoje. Od przyszłego roku zawsze będzie z nami minimum jedno, to nowe, wspólne. Ciszo trwaj, seriale trwajcie, chwilo trwaj. A ten koszmar z tytułu to koszmar tak dla żartu. Jest wspaniale! Kiedy w przypadkowej rozmowie powiedziałam mojemu znajomemu, ojcu dwójki dzieci z tą samą kobietą, z którą jest w związku (wiem, że głupio to brzmi, ale takie mamy czasy, że trzeba doprecyzowywać), że na Święta u nas nie będzie żadnego dziecka, zrobił wielkie oczy i wyznał, że dla niego czas wolny bez dzieci to abstrakcja i zdarzyło się im (jemu i partnerce) raz w ciągu ostatnich 4 lat, jak nocowała u nich koleżanka i obiecała "niańczyć" córki od rana, to GRALI na komputerze do 1 rano, bo nie wiedzieli co z tym fantem zrobić, że nie muszą wstawać o świcie :) Jeśli chodzi o czas dla siebie, to my, w naszych zrekonstruowanych pozszywanych konstelacjach, dostajemy często od życia ten bonus. Mamy mniej, ale czasem więcej (ogólnie "więcej" potrafi być na wielu płaszczyznach, ale to temat na książkę).

29 Comments

  1. Alex napisał(a):

    ciekawy post

  2. Hanna napisał(a):

    Bardzo mądry tekst. Święta nosi się w sobie. W każdej postaci mogą okazać wyjątkowe, trzeba tylko trochę zdrowego rozsądku, odrobiny egoizmu, szczypty magii i gotowe 🙂

  3. Zastanawiam się, jak to będzie, kiedy dzieci będą dzielić święta także z rodzinami swoich partnerów, z jednej strony chciałoby się, aby jak najwięcej czasu spędzały z nami, z drugiej przyjemne odczucia, że ich życie rozwija się. 🙂

  4. Klaudia ja Zwykła Matkaa napisał(a):

    Dla mnie to abstrakcja święta bez dzieci… to one czynią je wesołymi, slontanicznymi, głośnymi.
    …..
    Pamiętam w zeszłym roku, jak z synem szukaliśmy na niebie pierwszej gwiazdki. Stanął w oknie, wtedy zobaczyłam błysk w jego oku i pierwszą łzę. Patrzył przed siebie tak pięknie, tak spokojnie. Pomyślałam, synu tak szybko dorastasz. Żebyś tylko tego spojrzenia nie stracił…

    • Monika napisał(a):

      Dla mnie też trochę abstrakcja, to były pierwsze takie Święta dla mnie i w sumie ostatnie. Ale po ich zakończeniu muszę stwierdzić, że naprawdę potrzebny był nam ten czas i dobrze go wykorzystaliśmy. A dzieci – jedno i drugie – przyjeżdżają jutro. Nie będziemy czekać na pierwszą gwiazdkę z rozpakowywaniem zaległych prezentów 🙂

  5. Radosna Chata napisał(a):

    Czas Świąt ma wiele dobrych i mniej dobrych stron…ale bez względu na to, czy mamy wielką rodzinę, czy jesteśmy tylko we dwoje – wżne, by być razem 😉

  6. krystynabozenna napisał(a):

    Wszystko ma swoje pulusy i minusy :-))
    I bark dzieci i obecność dzieci 🙂

  7. Sylwia z Młoda mama pisze napisał(a):

    U nas tez jest rodzina patchworkowa. Moj partner ma 7-letniego syna, a wspolnie mamy prawie 2-letnia corke. W swieta jego syn jest przewaznie z nami, bo mieszka w innym miescie i niestety nie czesto jest u nas. Dlatego przy okazji kazdego wolnego w szkole i pracy staramy sie korzystac z mozliwosci brania go do siebie.

    • Monika napisał(a):

      U nas obydwoje dzieci, moje i partnera, mają z nami co drugie Święta, także jeśli są u nas to razem. W przyszłym roku będą pierwsze Święta z nowym bobkiem (bobką?), więc fajnie, bo będzie trójka. Niemniej jednak po tych Świętach widzę, jak bardzo potrzebny był nam ten czas bez żadnej dzieciarni 🙂 Do spędzenia razem i osobno.

  8. Aleksandra Załęska napisał(a):

    Święta to nie prezenty, potrawy, posprzątany dom. Święta to rodzina, nieważne czy mąż i żona wraz z dziećmi czy partner, partnerka. Ważne, że jesteście razem i z miłością spędzacie święta

    • Monika napisał(a):

      Jasne, że najważniejszym punktem programu jest bycie razem, ale ciężko mi jednak wyobrazić sobie Święta zupełnie bez otoczki. Razem jesteśmy zawsze, w Święta przydaje się coś „extra”.

  9. Aleksandra napisał(a):

    Super blog,daje do zakładek! 😉 Świetnie piszesz, lekko, przyjemmnie się czyta, oby tak dalej, brawo! 🙂

  10. Mam nadzieję że wasze święta były jednak udane. Trochę egoizmu i wypoczynku mogą trochę poprawić humor. Rewelacyjnie napisany post.

  11. Jull Krajewska napisał(a):

    Bardzo ciekawy wpis! Dzięki

  12. Daria z Polka surfuje napisał(a):

    Na razie staram się organizować 1 wigilię, aby nie jeździć w tą i z powrotem. Dzieci brak, ale jest pies 🙂

    • Monika napisał(a):

      No tak, jak jest pies to też odpada wielkie wigilijne podróżowanie. Dla mnie idealna byłaby taka w jednym miejscu, ale chyba nigdy się nie uda, za dużo nas i za bardzo porozstrzelanych.

  13. Ewelina napisał(a):

    Bardzo mądry tekst, skłaniające do refleksji.

  14. Malgosia Ostrowska napisał(a):

    Jestem idealnym przykładem takiej paczworkowej rodziny. Jest ok. Zarówno ja z dziećmi mojego męża jak i on z moim synem mamy super kontakt. Spędzamy ze soba sporo czasu. A oni wręcz uwielbiają nasze najmłodsze wspólne już dziecię. Trzeba było czasu by to poukładać. Jest ok. Kocham jego dzieci jak swoje.

  15. […] (czyli w skrócie: bardzo mocno stawiamy na własne dobro i własne potrzeby, liznęłam temat w tekście o bezdzietnych Świętach, ale na pewno jeszcze wiele razy go poruszę) to w tym przypadku dzieci, ich emocje i reakcje były […]

  16. Monika Antoniak napisał(a):

    Kiedyś zostawiliśmy córkę pod opieką dziadka na dwa dni. Gdyby nie to , że sobie pojechaliśmy do Krakowa, nie wiedzielibyśmy co ze soba zrobić przez ten czas. To takie głupie uczucie, coś w stylu ” czy zapomniałam wyłączyć kuchenkę przed wyjśćiem do pracy?’

    • Monika napisał(a):

      Wiem i znam je doskonale, bo nam się nadal czasem zdarza, zwłaszcza jeśli moi rodzice nagle, z zaskoczenia, zadzwonią w sobotę rano, że będą u nas za 15 minut i żebym Maksa spakowała na noc, bo chyba się nie opłaca, żeby wracał wcześniej niż w niedzielę 🙂 Idziemy wtedy do kina, np. na 18:00, ale po filmie nawet nie wiemy gdzie iść na imprezę 😛

  17. Dopóki nie przeczytałam Twojego wpisu jakoś nie byłam świadoma tego jak to się rozgrywa w takich rodzinach jak Wasza. Mi byłoby mega smutno gdybym nie mogła spędzić świat z dziećmi.

    • Monika napisał(a):

      Ja też myślałam, że będzie mi smutno – ale nie było. Po Świętach zabraliśmy dzieci na parę dni w góry, było dużo śniegu i fajna atmosfera. Święta to tylko kartka w kalendarzu 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *